Rosja na polu minowym


O rosyjskich służbach specjalnych i reżimie Władimira Putina rozmawiali w piątek Jurij Felsztinski i dr Tadeusz A. Kisielewski. Dyskusję panelową z ich udziałem zorganizowała Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.

Jurij Felsztinski, w Polsce znany przede wszystkim jako współautor książki “Wysadzić Rosję”, którą napisał wraz z przyjacielem Aleksandrem Litwinienką,
jest z wykształcenia historykiem. Studiował w Moskiewskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym, a następnie na Brandeis w Stanach Zjednoczonych, dokąd wyemigrował w 1978 r. Podczas swojej pracy naukowej zajmował się zbieraniem i opracowywaniem dokumentów archiwalnych, spod jego pióra wyszło także kilka książek, z “The bolshevics and the left SRS” oraz “The failure of world revolution” na czele.

Polityka, pieniądze i władza

Ocena, którą stawia Jurij Felsztinski poziomowi demokracji w Rosji jest niepokojąco niska. Brak tradycji demokratycznych w tym kraju służy podtrzymywaniu zależności mediów od aparatu państwowego. Wolność słowa, a tym samym swoboda prasy i telewizji kończy się tam, gdzie wkracza Federalna Służba Bezpieczeństwa. Zdaniem rosyjskiego historyka nie ma najmniejszych szans na wolne wybory w 2008 r. Prezydentem po raz kolejny zostanie jeden z oficerów FSB, przenikającej niemalże wszystkie struktury w państwie i sięgającej nawet poza granice Federacji Rosyjskiej. Diagnozując sytuację w swojej ojczyźnie, Felsztinski zwraca uwagę na przepaść finansową pomiędzy Moskwą i Petersburgiem a resztą terytorium Rosji. Wspomina, że w rozwijającej się stolicy skoncentrowana jest większość przepływów pieniężnych, tymczasem reszta terytorium wciąż tkwi w XIX wieku. Powszechny dobrobyt pozostaje mitem, skwapliwie pielęgnowaną i zaczerpniętą z radzieckiej propagandy utopią. Szanse na wyrównanie majątkowych dysproporcji i wejście Rosji na drogę rozwoju są tym mniejsze, im więcej wykształconych ludzi opuszcza kraj. Niestety, władze wydają się nie rozumieć tej zależności.

W swoich rozważaniach Felsztinski dotyka kwestii rozbudowanej siatki powiązań funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych z oligarchami stojącymi na czele kontrolowanych przez polityków korporacji. Dzięki takim relacjom możliwa była interwencja Borysa Bierezowskiego i Romana Abramowicza, przeprowadzona w 1996 r. i mająca na celu przekonanie Borysa Jelcyna do kandydowania w wyborach prezydenckich. Przedsiębiorcy obawiali się destrukcji systemu rynkowego, której mogliby dokonać spadkobiercy KGB. Jelcyn natomiast był uważany przez nich za kandydata demokratycznego i godnego zaufania. Obdarzając go poparciem, zdołali zapewnić władzę także sobie. Okres rządów Borysa Jelcyna Felsztinski określa jako czas budowania społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, czas zmarnowany. A to wszystko za sprawą przejęcia urzędu prezydenta przez Władimira Putina, byłego dyrektora FSB. Na wyjaśnienie zasługuje kwestia, dlaczego jedynymi kandydatami do przejęcia władzy byli ludzie związani ze służbami specjalnymi. Otóż – jak mówi dr Tadeusz A. Kisielewski, autor książki „Schyłek Rosji”, pozostałości po KGB były jedynymi strukturami, które jeszcze scalały kraj. Poza tym, Jelcyn chciał następcy, który będzie sprawował realną władzę w państwie. Dlatego też po jego rezygnacji, obowiązki prezydenta przejął Władimir Putin. Człowiek, który stworzył system umożliwiający mordowanie niepokornych, zbyt dociekliwych dziennikarzy i opozycjonistów.

Granice bezprawia?

Zdaniem Felsztinskiego winę za zabójstwa rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej oraz byłego agenta służb specjalnych Aleksandra Litwinienki ponoszą rosyjskie służby, mogące działać z polecenia dyrektora FSB Patruszewa lub samego prezydenta Putina. Wszelkie ślady służące śledztwom w sprawie tych dwóch morderstw, usilnie starano się zatrzeć. Na razie z dobrym skutkiem. Niestety nawet państwa demokratyczne, świadome metod działania charakterystycznych dla reżimu Putina, nie mogą w żaden stanowczy sposób zareagować. Kwestie łamania fundamentalnych praw człowieka, na które mogłyby się powołać, pozostają wewnętrzną sprawą Rosji. Poza tym trudno jest mówić o reakcji międzynarodowej opinii publicznej, skoro rosyjskie społeczeństwo w większości nie jest świadome okrucieństwa i bezprawia służb specjalnych. Jedyną nadzieją, według Felsztinskiego, jest konflikt wewnętrzny. Systemy takie jak ten stworzony przez Putina mają pewną cechę wspólną: ich schyłek nadchodzi wraz z początkiem rywalizacji o coraz większe wpływy i pieniądze. W przypadku współczesnej Rosji załamanie może nadejść wyjątkowo szybko, gdyż zdaniem historyków, Federacja Rosyjska jest formacją znacznie słabszą od ZSRR, a i tej nie udało się przetrwać.

Pod rozwagę

Jurij Felsztinski zostawił swoich słuchaczy z dość smutnym wnioskiem na temat stosunków polsko-rosyjskich. Jego zdaniem pełna akceptacja i ciepłe relacje są raczej niemożliwe do osiągnięcia, zbyt wiele tragicznych momentów w naszej wspólnej historii. Pocieszeniem dla Polaków może być fakt, że nasz kraj już jest częścią Europy, podczas gdy Rosja jeszcze nie wybrała, którą z dróg chce podążać.

Autor artykułu: Natalia Łach

Comments are closed.